Na dobry początek

Gdyby Harry Potter żył w naszym świecie to 31 lipca kończyłby 40 lat.. Dlatego z okazji urodzin czarodzieja zapraszam was na mój ranking Harry’ego Pottera.
Uwaga! Tekst może zawierać spoilery
Nr 7
Harry Potter i Książe półkrwi
Pominięcie wielu wątków i skupienie się na problemach typowych dla nastolatków sprawia, że ta część jest na ostatniej pozycji mojej listy. Film ma swoje zalety, ale mam wrażenie, że fabuła nie pasuje do tytułu. Sprawa podręcznika do eliksirów, a co za tym idzie Księcia Półkrwi pojawia się w trzech, może czterech scenach. Film bardzo szybko urywa ten wątek i dla kogoś, kto nie przeczyta książki nie jest jasne kim w ogóle jest ten cały książę i o co tu chodzi. Zresztą,, nie tylko nasz biedny książę obrywa, film praktycznie w ogóle nie porusza wątku wspomnień, dzięki którym Harry miał poznać lepiej swojego wroga. W książce jest ich więcej i są one ważne w kontekście następnej części i całej misji. To właśnie w książce dowiadujemy się, że Voldemort szukał przedmiotów należących do założycieli Hogwartu, poznajemy też historię jego przodków i dowiadujemy się jaki był młody Ridle zanim jeszcze stał się tym, którego imienia nie wolno wymawiać. Film nie pogłębia również wątku związanego z misją Dracona Malfoya i obsesją Harry’ego by odkryć sekret ślizgona. W książce chłopak każdą wolną chwilę spędza nad mapą huncwotów szukając Malfoya, chce go cały czas mieć na oku a nawet wysyła Zgredka i Stworka by go szpiegowali. Dużo tu miłości, zazdrości i teen dramy, jak na mnie trochę za dużo, a przecież ta historia nie opowiada tylko o miłości Harrego i Gini czy Hermiony i Rona. Jest tu dużo mroku, panuje strach, świat coraz bardziej pogrąża się w chaosie. Film ma gdzieś ten mrok, lecz jak na moje jest go troszkę za mało. Film ma swoje zalety. Muzyka jest świetna i dobrze dopasowana do scen, szczególnie tych dramatycznych. Śmierć Dumbledora jest jedną z moich ulubionych scen, mimika aktorów, muzyka i scenografia pozwalają nam wczuć się w klimat tej sceny i uzmysłowić sobie, że jedna z ważniejszych postaci właśnie odchodzi. Samo odkrycie tożsamości Księcia Półkrwi też moim zdaniem wypada dobrze.
Potencjał był spory, ale wyszło jak wyszło, czyli słabo, przynajmniej dla mnie.
Nr 6
Harry Potter i Czara Ognia
Wyraźnie widać, że filmowcy nie za bardzo poradzili sobie z rozmiarami książki. Akcja filmu jest przyspieszona. Pomija się tutaj niektóre ciekawe postacie i wątki. Chyba każdy, kto czytał książkę chciałby zobaczyć w filmie Ludo Bagmana, Mróżkę czy ponownie Zgredka którego ekranizacje skrzywdziły, ale o tym to może innym razem. Jednym z zarzutów może być też to, że w filmie nie zobaczymy mistrzostw świata w Quiddichu, które miały dosyć niezwykłe zakończenie i nie chodzi tu o Śmierciożerców. Film pomija też wątek Rity Sketer która w tej części bardzo uprzykrzała życie niektórym z bohaterów jak Hermiona i Hagrid. Kłótnia Harry’ego i Rona przypomina dziecięce fochy i tak naprawdę nie dowiadujemy się w filmie, dlaczego właściwie Ron był tak rozgoryczony po wyborze Harry’ego. Sam tytułowy bohater ma nieco ułatwione życie w filmie. W książce tylko Gryfoni są zadowoleni z wyboru 14-latka, reszta szkoły go nienawidzi, w tym również niektórzy nauczyciele. Klimat filmu najlepiej opisać sinusoidą, z jednej strony mamy piękny bal bożonarodzeniowy, pierwsze zauroczenia i pokazanie różnicy między dorastaniem chłopców, a dziewczyn, a z drugiej pełne mroku, przypominające horror sceny rozgrywające się na cmentarzu, gdzie odradza się Czarny Pan. Owszem są tu wątki miłosne, ale nie są one tak ważne. Chociaż nie mogę oprzeć się wrażeniu, że wszystkie sceny dotyczące balu trwają razem więcej niż sceny dotyczące pierwszego lub drugiego zadania.
Nr 5
Harry Potter i Kamień filozoficzny
Pierwsza część przygód Harrego Pottera znalazła się na 5 miejscu chyba gównie dlatego, że z biegiem lat zaczęła mnie nudzić, lub po prostu za dużo razy już ją oglądałam. Historia jest tu prosta i rozwija się powoli, ale okej, w końcu wchodzimy do nowego świata i trzeba nas tam wprowadzić. Kamień filozoficzny jest przyjemną opowieścią, nie ma tu żadnej śmierci ani mroku, wszystko jest jasne i takie niewinne. Sama historia kamienia czy też postać Nicolasa Flamela nie są ważne dla dalszego rozwoju serii. Film ma nas wprowadzić w świat czarodziejów, zarysować historię i pozwolić poznać charaktery głównych bohaterów. Jako pierwsza część cyklu spełnia on swoją rolę. Jest to na pewno idealny film by pokazać dziecku i zachęcić do Harry’ego Potter. Nie jestem jednak pewna, czy gdybym dzisiaj zobaczyła tę część po raz pierwszy byłabym równie zachwycona jak w dzieciństwie.
Nr 4
Harry Potter i Komnata tajemnic
Złowrogie napisy z krwi, petryfikowani uczniowie, pająki które jedzą ludzi i bestia, która czai się w mroku szkoły. Oj kończy się sielanka pierwszego roku. Tutaj od początku zostajemy rzuceni na głęboką wodę, Harry nie może wrócić do szkoły, grozi mu niebezpieczeństwo. Odbiegamy od sielankowego klimatu jedynki i wchodzimy na ciemniejszą stronę serii. Mimo że za drugą część odpowiedzialny jest ten sam reżyser, co za Kamień filozoficzny to widać tutaj sporą różnicę. Zmienia się klimat, beztroski i luzu jest mało. W końcu zagrożenie jest bardziej realne, niż w jedynce.
Nr 3
Harry Potter i Zakon feniksa
Pomimo tego, że bardzo żałuję pominięcia kilku wątków jest to jedna z lepszych części. Nowe aktorki są genialne. Helena Bonham Carter i Imelda Staunton wykreowały wspaniałe postacie. Ekipa filmowa postarała się by obie Panie wiernie odwzorowały zarówno groźną psychopatkę lubiącą tortury wobec innych jak i z pozoru miłą starszą Panią, która pod swoimi różowymi puchatymi strojami skrywa bestie. Poruszane wątki są niezłe, choć miejscami mogły być lepsze. Wymieszany jest tutaj smutek, mrok, poczucie zagrożenia, ale i są też sceny wesołe jak ucieczka bliźniaków. Trzeba przyznać, że są one dobrze wymieszane. Za każdym razem, gdy w życiu Harry’ego dzieje się coś dobrego, gdy jest on radosny nagle staje się coś złego, strasznego. Akcja w Ministerstwie do pewnego momentu jest gorsza, niż to co dzieje się w książce, tutaj jest to za proste. Jednak wszystko się zmienia, gdy na scenę wkraczają dwaj najpotężniejsi czarodzieje. Walka Voldemorta z Dumbledorem jest świetna, bez dialogów i muzyki pozwala nam nacieszyć się potężną magią. Bez wątpienia jest to najlepsza scena walki w całej serii. Jest dynamiczna i pokazuje, jak czarodzieje mogą manipulować rzeczami wokół siebie. Osobom, które są odpowiedzialne za te scenę należą się owacje na stojąco. Dobrze zrobiona jest również scena opętania Harry’ego przez Czarnego Pana. Jak już pisałam - żałuję, że nie poruszono paru wątków, szczególnie trudnego charakteru Harry’ego - zazdrość, wybuchy agresji, pokazanie Pottera jako zupełnie inną osobę. Wielka szkoda, że tego zabrakło. Niemniej film trzyma poziom.
Nr 2
Harry Potter i Insygnia śmierci część 1 i 2
Można powiedzieć, że podzielenie finału na dwie części to skok na kasę, ale dobry skok na kasę. Aż boję się pomyśleć, co by z tego wyszło, gdyby twórcy zakończyli historię Harry’ego Pottera w jednej części. Zapewne pominięto by wiele rzeczy, a tak pierwsza część pozwala nam przygotować się do wielkiego finału, zobaczyć, jak wygląda świat pod rządami Voldemorta oraz jak obecna sytuacja wpływa na trójkę głównych bohaterów. Ich życie nie jest łatwe, ponieważ z różnych powodów są poszukiwani, dodatkowo dochodzi strach o tych których kochają i poczucie beznadziei, które wpada na pewnym etapie fabuły. Druga cześć z kolei to wielka bitwa o Hogwart. Bitwa, która prawdopodobnie na zawsze zmieniła świat czarodziejów, jest tutaj dobrze przedstawiona. Wszystkie wątki zostają zamknięte, tak jak powinny. Wspomnienia Snape’a pozwalają nam dobrze zrozumieć tego człowieka. Scena, w której Snape płacze, tuląc do siebie martwe ciało Lili, rozdziera serce. Filmy, podobnie jak książki, dorastały z widzami i to da się odczuć. Przez większość trwania obu filmów atmosfera jest ponura. To co Śmierciożercy na czele z Voldemortem zrobili światu przyprawia o dreszcze. Równie ponura jest rozmowa z bratem byłego dyrektora Hogwartu, Aberfordem Dumbledorem. Choć w filmie zabrakło fragmentu książki Rity Sketer to i tak możemy dowiedzieć się co nieco o Albusie Dumbledorze. Scena jest krótsza, niż ta z książki, ale i tak warta uwagi, bo nagle zdajemy sobie sprawę, że praktycznie nic nie wiadomo o tym wspaniałym czarodzieju. Czy się tego dowiemy, nie wiadomo.
Nr 1
Harry Potter i Więzień Azkabanu
Moja ulubiona część filmów, książek i gier. Historia nieco inna, niż wszystkie książki o Potterze, bowiem tutaj nie wisi nad nami widmo spotkania z Czarnym Panem, ale z mordercą, który uciekł z pilnie strzeżonego więzienia i prawdopodobnie chce zabić Harrego. Tutaj już definitywnie żegnamy się z lekkim klimatem, zastępuje go strach i mrok jaki towarzyszy nam przez cały film. Tutaj nie ma happy endu. Tajemnice, jakie nasz młody czarodziej odkrywa, są dosyć realne. Seria zaczyna dojrzewać i widać to tutaj. Zagrożenie ze strony Voldemorta odchodzi na bok i choć jest o nim mowa to jednak przestaje on być tak istotny. Po raz pierwszy Harry pokazuje nam, że nie jest już 11 letnim chłopcem z komórki pod schodami. W pewnym momencie zmienia się on w człowieka który chce zemsty, pragnie zabić. Film pokazuje nam co zemsta może zrobić z człowiekiem i dotyczy to zarówno Harry’ego jak i Syriusza. Na szczęście finalnie oboje nie popełniają najgorszego błędu jaki mogliby popełnić.
Co tu dużo mówić. Więzień Azkabanu skradł moje serce zarówno klimatem jak i historią, wreszcie dostajemy coś innego. Jest to też przełomowy moment w całej historii, bowiem to, co dzieje się w finale wpływa na dalszy rozwój serii. Można tylko spekulować co by się działo z Voldemortem, gdyby Peter Petegrew dalej był Parszywkiem i spędzał czas w kieszeni Rona, a Syriusz nigdy by nie uciekł z więzienia. Po jakim czasie Czarny Pan by powrócił? Może nie stałoby się to tak prędko. Tu jednak wkraczamy w dylemat, który męczył Harry’ego w książce: czy to dobrze, że Peter przeżył? Tego chyba nie wie nikt.
I tak doszliśmy do końca. Dajcie znać w komentarzu jakie są wasze ulubione części Harry’ego Pottera i dlaczego.
~ Iron Magda

Komentarze

  1. Moją ulubioną częścią też jest Więzień Azkabanu! Szczególnie początek nadaje taki fajny klimat. Co do innych części - bardzo trafne spostrzeżenia :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Osobiście uważam, że Zakon Feniksa ma trochę więcej niedociągnięć - zrzucam to z jednej strony na obszerność materiału źródłowego, a z drugiej na ograniczenia filmowe, ale walka w Ministerstwie jest uproszczona aż za bardzo. Brakuje dogłębnego zwiedzenia Grimmauld Place 12 (co jest również zarzutem wobec Insygniów Śmierci - tutaj czasu by wystarczyło), które również dostarcza nam sporo ciekawych informacji. Ale za największy brak uważam pominięcie kwestii tabu w Insygniach Śmierci - to po prostu żenujące, że akurat "pechowo" teleportowali się tuż obok grupki całkiem rozumnych szmalcowników.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj takich żenujących rzeczy jest więcej :)
      Może kiedyś zajmę się tym tematem.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

After czyli co ja obejrzałam?

Jak czarodzieje traktują inne rasy magiczne?

Marnie. Przyjaciółka ze snów, ale emocje na jawie