Jak czarodzieje traktują inne rasy magiczne?

 

Gdy czyta się po raz pierwszy książki o Harrym Potterze jest się oczarowanym tym światem. Gdy czyta się je po raz setny mało przejmuje się fabułą, a więcej patrzy się na szczegóły.  Jako dziecko pochłaniałam te książki. Każdy fan chyba marzy o tym by kiedyś przedstawiciel szkoły przyszedł i oznajmił nam, że jesteśmy czarodziejem. Ale chyba nikt nie chce być w tym cudnym, magicznym świecie wilkołakiem, goblinem, skrzatem domowym czy centaurem.

Aż trudno pomyśleć, że czarodzieje, którzy uważają słowo szlama za największe przekleństwo jakie można powiedzieć i potępiają wszelkie ataki na Mugoli, niewiele różnią się od śmierciożerców. Niewiele, ponieważ w przeciwieństwie do nich, czarodzieje nie zabijają przedstawicieli innych ras. A przynajmniej my nic o tym nie wiemy.

Fontanna magicznego braterstwa

Nazwa tej fontanny stojącej pośrodku atrium w Ministerstwie Magii może i brzmi pięknie i szlachetnie, lecz same rzeźby, które zdobią fontannę już takie nie są. Przedstawiają one figury czarodzieja stojącego z różdżką uniesioną ku górze wokół którego były posągi pięknej czarownicy oraz centaura, goblina i skrzata domowego. Patrzyli na czarodziejów z podziwem. Nie widać tu braterstwa, no chyba, że dla czarodziejów braterstwo jest wtedy, gdy inni patrzą na nas z podziwem, gdy stajemy się ich wzorem. Fontanna została zmieniona w 1997 roku, gdy to do władzy dochodzą śmierciożercy. Wtedy tez znikają posągi goblina, centaura i skrzata domowego, a czarodziej i czarownica siedzą na ogromnych tronach zrobionych z Mugoli.

Wilkołaki

Mimo, że przez większość czasu zachowują się jak inni czarodzieje to osoby dotknięci likantropią nie mają prawie żadnych praw, a w dawnych czasach urządzano na nich polowania. I choć w czasach Harry’ego Pottera istniał eliksir, który łagodził objawy to większość ludzi i tak się bała wilkołaków. Nawet, gdy nie było pełni, a oni pozostawali człowiekiem, istniał strach. Najlepiej pokazuje to scena z trzeciej części przygód Harry’ego. O tym, że przyjacielski i miły profesor Lupin jest wilkołakiem dowiadujemy się praktycznie pod koniec książki w trakcie wydarzeń we Wrzeszczącej Chacie. Choć w tym rozdziale wiele się dowiadujemy, to moją uwagę przykuła właśnie ta scena, a konkretnie reakcja Harry’ego i Rona na te wiadomość. Ten pierwszy jest wściekły, ale nie koniecznie dlatego, że jego profesor jest wilkołakiem, tylko dlatego, że okazał się być przyjacielem Syriusza Blacka i był przekonany, że Lupin pomagał Blackowi. Tymczasem Ron był przerażony tym, kim jest jego nauczyciel i choć nie ma pełni księżyca boi się go.

 Ron spróbował wstać, ale upadł z powrotem, jęcząc z bólu. Lupin ruszył ku niemu z zatroskaną miną, ale Ron wydyszał:

 -Nie dotykaj mnie, wilkołaku!

                                                                                                           J.K.Rowling „Harry Potter i Więzień Azkabanu” fragment

Jednak nie jest to jedyny moment w tej części, gdy pokazywany nam jest strach przed wilkołakami. Następnego dnia po wydarzeniach we Wrzeszczącej Chacie Severus Snape rozpowiada po szkole informację o przypadłości profesora Lupina. Remus postanowił zrezygnować z pracy, domyślał się, że następnego dnia do szkoły zaczną napływać lisy z pretensjami, że ich dzieci uczy wilkołak. Zapewne nic by nie pomogło to, że wielu uczniów uważało go za najlepszego nauczyciela. Był wilkołakiem i według wielu stwarzał zagrożenie.

Z opowieści Lupina można wywnioskować, że po ukończeniu szkoły nie miał łatwo, unikał ludzi i nie mógł znaleźć pracy.

A przecież wilkołaków na pewno było więcej. Choć aktualnie się na nie nie poluje ,to i tak ludzie się ich boją i są wobec nich niechętni. Część z nich jak choćby Fenrick Greyback są brutalni, a atakowanie ludzi daje im satysfakcję. Ale nie zapominajmy, że nawet wśród czarodziei są niebezpieczne osobniki.

Co ciekawe, gdy w szóstej części Bill Weasley zostaje zaatakowany przez Greybaca, pani Weasley jest święcie przekonana, że narzeczona syna, Fluer Delacure zostawi go. Na szczęście jednak miłość do Billa jest silniejsza niż myśl o tym, że Bill może okazać się wilkołakiem.

Olbrzymy

Wielkie, tępe i groźne. Takie jest wyobrażenie o olbrzymach. W serii poznajemy bliżej dwóch pół-olbrzymów, naszego ulubionego gajowego Hagrida i jego miłość, Madame Maxim.

Każdy, kto czytał książkę, doskonale zna Hagrda. Zawsze pomocny i sympatyczny, o wielkim sercu. Kocha rozmaite stworzenia, a im groźniejsze tym lepsze. Ten kochany poł-olbrzym jest bardzo wrażliwy i troskliwy, martwi się o Harrego, Rona i Hermionę i resztę uczniów. Nikt prócz uczniów Slytherinu nie zwraca uwagi na to, że Hagrid to pół- olbrzym. Aż do czwartej części…

Krótko po balu bożonarodzeniowym, gdy uczniowie wracają do szkoły okazuje się, że lekcje opieki nad magicznymi stworzeniami prowadzi profesor Grubly Plank, a nie Hagrid. Już po zajęciach Harry, Ron i Hermiona dowiadują się dlaczego ich przyjaciel zniknął. Okazuje się, że w proroku codziennym pojawił się niepochlebny artykuł o Hagridzie. Rita Skeeter przedstawiła Hagrida jako groźnego osobnika. Reporterka napisała też, że odziedziczył on okrutną naturę po matce. Malfoy śmieje się, że rodzice nie będą zachwyceni tą informacją i będą się bali, że Hagrid pozjada ich dzieci.

Artykul sprawił, że Hagrid się załamał i na jakiś czas zrezygnował z nauczania, unikał wszystkich, nawet swoich przyjaciół. Na szczęście jednak okazało się, że wiele osób pamięta jaki Hagrid jest naprawdę i niektórzy wysyłali nawet listy do Dumbledora, aby nie wyrzucał Hagrida. Jednak niesmak pozostał. Szczególnie gdy zobaczymy co się dzieję w następnej części.

Ciekawe jednak, jakby to było gdyby Hagrid nie był pół- olbrzymem, a pełnokrwistym olbrzymem?

Skrzaty domowe

Małe, niepozorne, o potężnej mocy. A jednak są zniewolone i wykorzystywane przez czarodziejów.

Nie do końca wiadomo, jak zaczęła się ta ich niewola. Wiadomo jednak, że trwa do dziś.

Wykorzystywane są do prac domowych, czy wykonywania brudnej roboty. Muszą słuchać swoich panów, a nieposłuszeństwo jest karane. Niektórzy są tak nauczeni, że sami się karzą za coś czego nie powinni robić. Nie potrafią żyć bez swojego pana. Mimo tego wszystkiego, nie wyobrażają sobie by było inaczej. Niewolnictwo jest w nich tak głęboko zakorzenione, że gdy Hermiona zaczyna zostawiać ubrania, by uratować skrzaty pracujące w Hogwarcie. Te buntują się i przestają sprzątać wieżę Gryffindoru. Ponadto odtrącają one Zgredka, który w drugiej części został uwolniony od Malfoyów i zaczął pracować w Hogwarcie. Skrzatom nie podobało się to, że Zgredek pobiera pensje za swoją pracę i ma dzień wolny. Nie chodzi tutaj  o to, że mu zazdrościły, tylko gardziły nim. Twierdziły, że to niegodne skrzata, by pobierać wynagrodzenie za pracę. Skrzaty maja służyć za darmo.

W całej serii spotykamy niewiele osób, które krytykują sposób w jaki czarodzieje traktują te istoty. Do takich osób można na pewno zaliczyć Hermionę, Harry’ego, Artura Weasleya czy Albusa Dumbledora. Hermiona stworzyła specjalne stowarzyszenie, mające na celu uwolnienie jak największej liczby skrzatów domowych, a Harry pomógł Zgredkowi. Dyrektor Hogwartu i pan Weasley nie popierali takiego traktowania ale też specjalnie nic nie robili.

 

Gobliny

Gobliny wytworzyły wiele znanych i potężnych przedmiotów, jak choćby miecz Godryka, potężny artefakt magiczny.

W pewnym momencie w historii te stworzenia zapragnęły móc posiadać różdżkę. Jednak czarodzieje im odmówili. Gobliny wiele razy wszczynały bunt, jednak do dzisiaj nie otrzymały tego, co chciały.

Podsumowując

Można by tak wymieniać jeszcze wiele razy.

Przez całą serię widać jednak, że Hermina i Harry podchodzą do większości stworzeń naturalnie, nie oceniają ich od razu lub po tym kim są. Być może dlatego, że obaj wychowywali się wśród Mugoli i o części z tych stworzeń nawet nie słyszeli.

To w jaki sposób czarodzieje traktują jakąś grupę istot zależy od poczucia zagrożenia, opierania się na stereotypach, ich wygodzie lub po prostu wynika z ich dumy.

Doskonale wykorzystał to Voldemort, który sprzymierzył się z niektórymi ze stworzeń. Dał im możliwość wendety, którą wykorzystali. 

A wy jak sądzicie? Piszcie w komentarzach. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

After czyli co ja obejrzałam?

Marnie. Przyjaciółka ze snów, ale emocje na jawie