Marnie. Przyjaciółka ze snów, ale emocje na jawie
Czasem tak jest, że przeglądając od niechcenia jakiś serwis streemingowy można znaleźć perełkę.
Tak też było w tym przypadku.
Osobiście nie przepadam za japońskimi animacjami, a ze studia Ghibli obejrzałam jedynie „Mój sąsiad Totoro”, który trafił na tę samą półkę co „Mój przyjaciel Hachiko” czy „Walle”. Filmy dobre, ale przez emocje jakie u mnie wywołały obejrzałam je tylko raz. Za bardzo płakałam na nich i teraz za nic nie mogę się przekonać by obejrzeć je kolejny raz. Czy i ten film tam trafi? A może jest po prostu kiepski i nie wywołał we mnie żadnych emocji? Zobaczymy.
Fabuła
Film opowiada o 12-letniej Anne, mieszkającej w Sapporo wraz ze swoimi rodzicami adopcyjnymi. Dziewczynka choruje na astmę, jest skryta, nieśmiała i wycofana. Zachowanie dziewczynki niepokoi jej adopcyjną mamę, szczególnie , że Anna od jakiegoś czasu nie wyraża żadnych emocji. Gdy Anna dostaje silnego ataku astmy, lekarz radzi by wysłać ją gdzieś, gdzie jest świeże powietrze. Tak Anna trafia do rodziny adopcyjnej mamy na wieś. Na miejscu dziewczynkę zaczyna interesować stary i opuszczony dom. Anne wydaje się, że ten opuszczony dom jest w rzeczywistości zamieszkany. W końcu poznaje dziewczynkę która tam mieszka. Marnie, która wydaje się być przeciwieństwem wycofanej Anny. Bardzo szybko między dziewczynkami rodzi się silna więź i obie dowiadują się coraz więcej o sobie.
Co sądzę?
Film wciągnął mnie od początku. Śliczna muzyka i tła porwały mnie praktycznie od pierwszej minuty. Historia tutaj jest ciekawa. Bardzo chciałam się dowiedzieć kim naprawdę jest Marnie. Choć w trakcie oglądania miałam parę teorii, to nie spodziewałam się tego, co wydarzyło się na końcu, ale nie zawiodłam się.
Relacje między Marnie i Anną są świetne. Prawdopodobnie tajemnicza dziewczynka jest pierwszą osobą z którą Anna nawiązała tak silną i głęboką relację.
Sama Anna jest moim zdaniem dobrze napisaną postacią. Może wydawać się nudna i bezbarwna, ale gdy pozna się jej historię zaczyna się ją rozumieć i współczuć.
Trochę psychologii i refleksji
Film ten porusza też dosyć ważną kwestię.
Jakoś podczas swoich pierwszych dni na wsi, zanim Anna spotkała Marnie, oznajmia swojemu wujostwu, że idzie porysować. Oczywiście ciocia nie ma nic przeciwko, ale gdy Anna odchodzi jej wujek z uśmiechem przyznaje, że dziewczynka wygląda na zdrową i nie rozumie o co jej matka tak się martwi. Nikt nie zauważył, że z dziewczynką dzieje się coś niedobrego, że jest smutna i ma jakieś problemy. Anna zbyt dobrze to ukrywa unikając ludzi, spędzając czas samemu na rysowaniu.
Ile wokół nas jest takich osób? Nie spotkałam jeszcze animacji, która poruszała by ten problem. Szczególnie u dzieci.
Ocena
Oczywiście poryczałam się na tym filmie i to nie raz, ale mnie wiele rzeczy wzrusza. Mimo to, z przyjemnością obejrzę go wiele razy, bo łzy mieszały się tu z radością. Trudno tu nie kibicować bohaterce, a końcówka przyniosła mi ulgę i radość.
Piękna historia, warta obejrzenia. Gorąco polecam.
Komentarze
Prześlij komentarz